















To były dla mnie zawody o których przez długi czas chciałem zapomnieć, ale z uwagi na kronikarski porządek na mojej stronie nie mogę ich pominąć (chociaż robię ten wpis dopiero w miesiącu lipcu). Zawody te do momentu startu w drugim dniu były dla mnie całkiem udane. Jednak start drugiego dnia zupełnie mi się nie udał. Organizator ustawił tak starty drugiego dnia że byłem zmuszony wyprzedzać na trasie chyba 6 zaprzęgów (w tym kilka z klasy B2). Kilometr przed metą kiedy wpadłem na jadące jeden za drugim dwa zaprzęgi z klasy B2 nie potrafiłem zmusić moich psów do dalszego biegu po ich wyprzedzeniu, i tak praktycznie przestałem w miejscu minutę może dwie i było już "po zawodach". Na pocieszenie na zajmowane przeze mnie po pierwszym dniu drugie miejsce wskoczył kolega z klubu Krzysiek, ja wylądowałem dopiero na czwartej pozycji.
Chociaż na mojej stronie mam wyłączoną opcję dodawania komentarzy przez odwiedzających to zdecydowałem się opublikować komentarz do zawodów jaki napisał w mailu do mnie Krzysiek J.
Cytuję:
Chciałbym dodać że do momentu tak pechowego kilometra przed metą Zbyszek jechał na drugiej
pozycji a Ja na trzeciej. Starty II dnia byly w kolejności od najsłabszego i wyprzedzań było co niemiara.
To był Mój drugi start tego dnia i przez przypadek a także brak chłodnego spojrzenia na moment startu
ruszyłem na trasę za Zbychem (organizator dopuszczał tak wolną amerykankę) zamiast przed
co było trochę handicapem (sorry Zbychu to był przypadek a nie perfidia) i jeszcze 1 minutę zamiast 2.
W tym feralnym punkcie dla Zbycha jechaliśmy w odstępie ok. minuty czyli jak po starcie.
Pierwszy postój Zbyszka to ok.20 sek. i OK ale drugi to już minuta-dwie. I po .....
Szkoda bo było by fajne podium - Stepan Krkoszka i dwaj kumple z Husky Fan.
To był nasz ostatni start w tym sezonie , ostatni dzień i ostatni kilometr.
Tak na chłodno to grozil nam jeszcze jeden numer - nasze psy znają się jak łyse konie (trzy lata wspólnych treningów)
i była duża szansa że też skończę na poboczu w śniegu. Po tym starcie emocje między nami opadały 2 miesiące.
Ale jest już dobrze, a może być jeszcze lepiej. Być kumplami i rywalami to duże wyzwanie i ten egzamin zdaliśmy w I poprawce.
pozdrawiam.
K.Janecki
Podsumowanie:
Według mnie to "samo życie" i niedowład organizacyjny spowodował że znaleźliśmy się obaj w takiej niezręcznej sytuacji - było minęło i jest znów dobrze.
Zbyszek