2010-03-15 » Ostatnie zawody w sezonie - Zuberec (Słowacja)

To były dla mnie zawody o których przez długi czas chciałem zapomnieć, ale z uwagi na kronikarski porządek na mojej stronie nie mogę ich pominąć (chociaż robię ten wpis dopiero w miesiącu lipcu). Zawody te do momentu startu w drugim dniu były dla mnie całkiem udane. Jednak start drugiego dnia zupełnie mi się nie udał. Organizator ustawił tak starty drugiego dnia że byłem zmuszony wyprzedzać na trasie chyba 6 zaprzęgów (w tym kilka z klasy B2). Kilometr przed metą kiedy wpadłem na jadące jeden za drugim dwa zaprzęgi z klasy B2 nie potrafiłem zmusić moich psów do dalszego biegu po ich wyprzedzeniu, i tak praktycznie przestałem w miejscu minutę może dwie i było już "po zawodach". Na pocieszenie na zajmowane przeze mnie po pierwszym dniu drugie miejsce wskoczył kolega z klubu Krzysiek, ja wylądowałem dopiero na czwartej pozycji.

Zuberec 2010Zuberec 2010Zuberec 2010Zuberec 2010


Chociaż na mojej stronie mam wyłączoną opcję dodawania komentarzy przez odwiedzających to zdecydowałem się opublikować komentarz do zawodów jaki napisał w mailu do mnie Krzysiek J.

Cytuję:
Chciałbym dodać że do momentu tak pechowego kilometra przed metą Zbyszek jechał na drugiej
pozycji a Ja na trzeciej. Starty II dnia byly w kolejności od najsłabszego i wyprzedzań było co niemiara.
To był Mój drugi start tego dnia i przez przypadek a także brak chłodnego spojrzenia na moment startu
ruszyłem na trasę za Zbychem (organizator dopuszczał tak wolną amerykankę) zamiast przed
co było trochę handicapem (sorry Zbychu to był przypadek a nie perfidia) i jeszcze 1 minutę zamiast 2.
W tym feralnym punkcie dla Zbycha jechaliśmy w odstępie ok. minuty czyli jak po starcie.
Pierwszy postój Zbyszka to ok.20 sek. i OK ale drugi to już minuta-dwie. I po .....
Szkoda bo było by fajne podium - Stepan Krkoszka i dwaj kumple z Husky Fan.
To był nasz ostatni start w tym sezonie , ostatni dzień i ostatni kilometr.
Tak na chłodno to grozil nam jeszcze jeden numer - nasze psy znają się jak łyse konie (trzy lata wspólnych treningów)
i była duża szansa że też skończę na poboczu w śniegu. Po tym starcie emocje między nami opadały 2 miesiące.
Ale jest już dobrze, a może być jeszcze lepiej. Być kumplami i rywalami to duże wyzwanie i ten egzamin zdaliśmy w I poprawce.
pozdrawiam.
K.Janecki

Podsumowanie:
Według mnie to "samo życie" i niedowład organizacyjny spowodował że znaleźliśmy się obaj w takiej niezręcznej sytuacji - było minęło i jest znów dobrze.
Zbyszek