

















Te przełożone z grudnia zawody były moimi ostatnimi zawodami w tym sezonie.
Sezon o którym z różnych powodów chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Te zawody muszę uznać jednak za udane. Zawody zakończyły się dla mnie niesamowitym happyendem.
Po pierwszym dniu zawodów miałem 30 sekund straty do pierwszego miejsca i wydawało się że nie mam już szans na jedynkę. W drugim dniu jednak psy przebiegły trasę w bardzo dobrym tempie i na ostatniej prostej postanowiłem im jeszcze pomóc poprzez ostre "dawanie z buta". Kiedy dobiegłem do mety znajomi którzy to obserwowali śmiali się ze mnie bo myśleli że mi chyba "odbiło", jednak po chwili na ekranie monitora ukazały się czasy i okazało się że łącznie uzyskałem czas o 1 sekundę lepszy od Krzyśka i jestem na pierwszym miejscu. Chyba od tych zawodów nigdy już nie będę "pasował" przed linią mety.
Analizując już na chłodno, to co działo się na trasach w poszczególnych zawodach w tym sezonie, wszystkie pechowe sytuacje jakie mnie prześladowały, to powinieniem przegrać właśnie o tą jedną sekundę - wtedy byłoby wszystko "jak zwykle" - a tu taka niespodzianka która chyba zniwelowała mojego pecha w tym sezonie do zera.
Galeria zdjęciowa
(Zdjęcia w galerii robione moim aparatem przez żeńską część rodziny Waśkowskich)