




















Kulminacyjna impreza sezonu. Kilka miesięcy przygotowań i nadszedł czas na konfrontację z najlepszymi. Szkoda że tradycyjnie w tym sezonie znów pogoda dała znać o sobie i zakłóciła przebieg tych zawodów - odwołane sobotnie starty w większości klas. Jak to zwykle bywa jedni są z takiej sytuacji zadowoleni inni mniej (punkt widzenia zależy jak zwykle od punktu siedzenia - czyli zajętego miejsca). Nasze psy w piątek pobiegły super i z 13 miejsca Kamila byliśmy zadowoleni. W niedzielę moim zdaniem mogło być lepiej i była szansa na awans o parę pozycji ale na którejś z mijanek na trasie psy chciały zawrócić za zaprzęgiem jadącym z naprzeciwka i już można było zapomnieć o awansie. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z tej imprezy. Dziękuję Monice i Adrianowi za towarzystwo na kwaterze - miło się razem mieszkało przez te parę dni.
Zawody te organizowaliśmy jako klub Husky Fan. Zawoja wróciła do kalendarza wyścigów psich zaprzęgów po ponad dziesięciu latach.
Z uwagi na górzyste ukształtowanie terenu oraz z powodu warunków atmosferycznych (olbrzymie opady śniegu oraz w drugi dzień zawieja śnieżna) zawody te stały się ekstremalnymi zawodami tylko dla odważnych. Zawody te na długo pozostaną w pamięci tych którzy tam startowali, szczególnie w drugi dzień kiedy w przeciągu kilkunastu minut część trasy po prostu znikła (zamieć śnieżna). Może jednak w przyszłym roku w trakcie rozgrywania kolejnych zawodów pogoda będzie łaskawsza, i wszyscy będą zadowoleni. Miejsce to na pewno zasługuje na coroczne rozgrywanie tam zawodów.
Zawody te zapamiętają wszyscy którzy tam startowali głównie z uwagi rekordowe temperatury jakie panowały w czasie tych mistrzostw. Mało kto wcześniej startował w temperaturze -20C. Miejsce na rozgrywanie zawodów piękne (Góry Stołowe) - fajnie byłoby co roku organizować tam zawody. Wydaje mi się że maszerzy i nasze psy są tam milej widziane niż np. w Jakuszycach gdzie zawsze jesteśmy traktowani jak ktoś gorszy niż każdy narciarz. Czwarte miejsce Kamila przyjęliśmy z zadowoleniem tym bardziej że był drugim polakiem w klasie B1.




Super zdjęcia zamieszczone powyżej wykonane są przez Jadwigę Waśkowską
W ciągu trzech tygodni przyszło nam dwukrotnie pojechać do Szwajcarii Kaszubskiej i chyba nie żałujemy tych 2,5 tys. km. Tereny te naprawdę przyciągają swoim urokiem. Z wyniku sportowego jestem zadowolony tylko połowicznie. Biorąc pod uwagę długość trasy i średnią prędkość uzyskaną przeze mnie i mój zaprzęg, to jestem zadowolony (średnia była większa niż w Zdunowicach). Niestety jednak nie wystarczyło to zajęcia pierwszego miejsca - niesamowity postęp przez te trzy tygodnie zrobił Dominik Kotwasiński i wygrał we wspaniałym stylu - moje gratulacje. Sądzę że już niedługo będę miał okazję do rewanżu - jeszcze powalczymy, może także na śniegu ?
Nadszedł czas zacząć nowy sezon. W moim zaprzęgu trochę zmian - w miejsce Kaili i Tanaki wskoczyli Ocean i wypożyczony od Jacka Trol.
Pierwsze spotkanie sam na sam szczeniaków z resztą stada. Widać wzajemne zainteresowanie sobą młodych i starych.
Niektóre z dorosłych psów w czasie tego spotkania wyraźnie zdziecinniały i nieżle się bawiły razem ze szczeniakami.
Niedawno urodzone szczeniaki mają wresczcie ojca "z papierami" inaczej mówiąc Ocean ma już w rodowodzie wpis "PIES REPRODUKTOR". To co wydawało się nierealne, stało się faktem, głównie dzięki przychylności kilku osób i mojemu uporowi. Dziękuję bardzo tym którzy pomogli mi w uhodowlanieniu tego psa. Mam nadzieję że dzięki temu urodzi się jeszcze parę szczeniaków które będą bardzo wartościowymi psami biegającymi w zaprzęgach.
Wszystkie szczeniaki chowają się dobrze, Bajka na razie daje radę.
Szczeniaki robią tylko dwie rzeczy - piją i śpią.